Popiół i diament. Scena w barze cytowana w innych filmach
Proponujemy obejrzenie fragmentów trzech polskich filmów, w których została zacytowana scena w barze z filmu Popiół i diament (1958). Są to filmy Jak być kochaną (1962) w reżyserii Wojciecha Jerzego Hasa oraz dwa filmy Andrzeja Wajdy: Wszystko na sprzedaż (1968) i Pierścionek z orłem w koronie (1992).
Scena w barze filmu Popiół i diament jest jedną z najbardziej znanych scen w polskim kinie. Rozpoczyna ją pieśń Czerwone maki na Monte Cassino napisana przez Feliksa Konarskiego tuż przed natarciem żołnierzy 2 Korpusu Polskiego na klasztor na wzgórzu Monte Cassino.
Początkowe wersy pieśni są rodzajem zaklęcia, które ma dodać żołnierzom sił do walki, przyczynić się do ich zwycięstwa. Zastosowana przez Jerzego Wójcika duża głębia ostrości pozwala widzowi dostrzec przestrzenną jedność wnętrza baru i sali, w której śpiewa Hanka Lewicka.
Słowa Maćka, mówiącego o „spirytusie u Rudego”, mogą nawiązywać do opisanego w książce Aleksandra Kamińskiego Kamienie na szaniec aktu składania przyrzeczenia przez harcerzy wstępujących do Małego Sabotażu, w czasie którego został zapalony spirytusowy płomień. Kiedy Maciek zapala alkohol, w lustrzanym blacie odbija się jego twarz.
Maciek i Andrzej, podejmując walkę z komunistyczną władzą, stają się żołnierzami wyklętymi. Scena bywa odczytywana jako nawiązanie do Dnia Zadusznego. Maciek zapalając spirytusowe znicze miałby wspominać w ten sposób poległych kolegów. Najsłynniejszą scenę z Popiołu i diamentu można również odczytać tak jak robi to Seweryn Kuśmierczyk w książce Wyprawa bohatera w polskim filmie fabularnym. Jego zdaniem scena w barze nawiązuje do pradawnego zwyczaju dziadów. Maciek, zapalając alkohol, ofiarowuje go, tak jak czyniono to w czasie słowiańskiego obrzędu, duszom wywoływanych po imieniu zmarłych. Spirytus u Rudego staje się w tej scenie spirytusem dla Rudego. Odbicie twarzy Maćka w zwierciadlanej powierzchni, w chwili zapalania alkoholu, może zostać odczytane jako zbliżenie się bohatera filmu do granicy miedzy światem żywych a światem zmarłych. Jego głośny śmiech, będący znakiem życia, ma oddalić grożące mu, wynikające ze zbliżania się do „tamtego świata” niebezpieczeństwo. W takiej interpretacji scena w barze staje się nawiązaniem do znanego z drugiej części Dziadów, opisanego przez Adama Mickiewicza nocnego „duchów zgromadzenia”.
Kiedy kończy się pieśń Maciek i Andrzej stoją nadal przy stole. Choć są oświetleni w taki sam sposób, na ścianie za nimi widać rzucany tylko przez postać Maćka złowróżbny cień. Na jego tle dogasa ostatni płomień. Obraz kończący scenę można odebrać jako zapowiedź mających nastąpić wydarzeń, zapowiedź śmierci Maćka.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
